niedziela, 24 stycznia 2016

Zacznij od początku....

Początek czy koniec?
Start czy meta?
Zwycięstwo czy porażka?

Czy jedno wyklucza drugie? Czy naprawdę musimy wybierać? Cóż teoretycznie tak - no bo kiedy zestawia się ze sobą dwa przeciwieństwa to czego można się spodziewać. To tak, jakby jeden kolor był zarówno czarny jak i biały. Początek czy koniec? Przecież koniec to początek czegoś nowego. Przecież kiedy przekroczymy metę zaczynamy coś nowego. Przecież porażka nie wyklucza zwycięstwa.

Ale nie to jest najtrudniejsze. Najgorzej jest stanąć przed sobą i powiedzieć: "Teraz jest twój czas". Człowiek nie jest jasnowidzem. Nie wie co będzie jutro, a co dopiero za parę lat. Niby nowy rok to szansa na lepsze, szansa na zapomnienie, szansa na początek czegoś nowego. Nowy rok to meta poprzedniego i start nowego. Nowy rok to zwycięstwo nad porażką.

Czasami siadam i zastanawiam się co by było, gdybym urodziła się gdzie indziej - w innej rodzinie, środowisku. Na pewno miałabym innych znajomych, szkołę. Ale nie daje mi to satysfakcji. Gdzieś z góry zostałam przydzielona do tej jednej konkretnej drogi, na której jest tak wiele kamieni, tak wiele komplikacji.

Od 15 lat zdzieram sobie na tej drodze kolana, choć niekiedy lecę ponad nią. Pół roku temu złamałam na niej nogę. Nie mogłam dalej iść. Zatopiłam się w kałuży i tak pozostałam. Nikt nie próbował mnie z tego wyciągnąć. Wszyscy wmawiają sobie, że liczą się dobre chęci, że wystarczy spojrzeć, żeby komuś pomóc. Nie. To takie spojrzenie rani najbardziej.

Najgorsze kiedy jesteś do czegoś zobowiązany. Kiedy patrzysz na wprost tej drogi i musisz przyśpieszyć kroku, bo inaczej nie zdążysz. W momencie, w którym złamałam nogę starałam się podnieść i zrealizować ten cel, ale on był za daleko.

Kiedy za szybko próbujesz iść przez życie, kiedy wyobrażasz sobie tą drogę usłaną kwiatami i płatkami róż, kiedy jedynym celem jest zdobycie czegoś materialnego lub nierealnego, w końcu nadejdzie ten moment. Ułamek sekundy, który wszystko zmieni. Wszystko się zatrzyma. Nie dość, że będziesz tkwił w jednym miejscu, to jeszcze będzie bolało. Będzie bolało nie do zniesienia...i albo się poddasz, albo wyleczysz i pomkniesz dalej.

Z trudem wybieram drugą opcję. Dlaczego z trudem? Bo trudne zestawić dwa przeciwieństwa: zatrzymać się i iść do przodu, wygrać pomimo porażki, zacząć coś nowego pomimo beznadziejnego zakończenia.

Życie najlepiej podzielić na tomy. 7 lat szczęścia i 7 lat smutku. Każdy tom to zupełnie inna bajka. Możesz zacząć pisać pamiętnik, dziennik.
Możesz spisać luźne myśli na kartkach i zebrać je w całość.
Możesz napisać książkę jedną lub dwie..
A może nawet piosenkę..
Możesz wyrazić swoje emocje w obrazach..

Ale to za każdym razem będzie jednością tylko ze względu na osobę, która to stworzyła. Każdy pamiętnik, książka, piosenka czy obraz będzie inne. Nawet jeśli włożysz ogrom sił, by wszystko było tak samo szczęśliwe.
 Dlatego najlepiej zacząć od końca, bo wszystkie porażki masz już za sobą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz